Kiedy z perspektywy spoglądam na mój poród, to cieszę się, że nie zakończył się żadną katastrofą. Znam opowieści koleżanek o strasznych komplikacjach, niekończącym się bólu i nieuprzejmej obsłudze w szpitalu. Sama rodziłam w szpitalu publicznym, w piątkowy wieczór, a w poniedziałek byłyśmy już z córeczką w domu. Opiekę miałyśmy świetną, chociaż ocena może zależeć też od tego, jakich standardów oczekujemy, a ja wymagająca nie jestem. Odwiedzający nas goście byli również traktowani z największą uprzejmością. Dostałam od pielęgniarek odpowiedź na każde dręczące mnie pytanie. Młoda mama pytań ma sporo i nie należy się tego wstydzić. Jeśli tylko macie jakieś niepewności - pytajcie głośno, drogie panie. To wam zaoszczędzi stresów i być może także kłopotów, jakie nieświadomie można spowodować. Uważam, że nie ma co straszyć pierworódki opowieściami niczym z wymyślnych horrorów, ponieważ te kobiety i tak umierają ze strachu. Sama zawsze - w każdej życiowej sytuacji - staram się skupiać na pozytywnych aspektach chwili i wam to serdecznie polecam, bo takie podejście gwarantuje wewnętrzny spokój.
projektant wnętrz Poznań | meble ekskluzywne | pościel antyalergiczna | domki ogrodowe drewniane | materac | meble stylowe | ogrzewanie | Rekuperacja Kraków