Kiedy nasz maluszek powoli się w jakimś stopniu usamodzielnia, kiedy nie jest zależny w każdym momencie od matki, kobieta zadaje sobie pytanie: co teraz? Poszukać niani? Oddać do żłobka? A może nie wracać do pracy? Zakładając, że jesteś kobietą pracującą, to i ty staniesz przed takim dylematem. Ja postanowiłam iść na kompromis i zaczęłam zdalną pracę, w domu. Mam ten komfort, że w moim wyuczonym zawodzie jest to możliwe, więc nie musiałam długo główkować, chociaż moment samego podjęcia decyzji był trudny, ponieważ wiedziałam, czego się wyrzekam. Praca w domu to spory wysiłek - trzeba mieć podzielną uwagę i sporo samodyscypliny, żeby zmobilizować się i faktycznie pracować, zamiast zajmować się maluszkiem czy sprzątać, a jednocześnie wymagana jest na tyle wyczulona wrażliwość, żeby przypadkiem nie zaniedbać domu i dziecka w szale pracy. Nie ma rozwiązania idealnego, każda z dróg posiada swoje plusy i minusy, a my musimy je dokładnie przemyśleć i zdecydować, którą z nich chcemy iść. Pamiętajcie, drogie panie, że to jest wasz osobisty wybór i nikt nie ma prawa negatywnie oceniać was, czegokolwiek w tym miejscu nie postanowicie, bo prawda jest taka, że przecież nikt inny za was życia nie przeżyje.